Zanim Agnieszka Dygant ukończyła łódzką szkołę filmową, zdążyła zadebiutować na małym i dużym ekranie. Pierwszą kinową rolę zagrała w dramacie "Farba" w reżyserii Michała Rosy z 1998 roku, zaś w telewizji pojawiła się po raz pierwszy jako jedna z tytułowych bohaterek komediowego miniserialu "Gosia i Małgosia" Jerzego Gruzy. W kolejnych latach wystąpiła w wielu różnych hitowych produkcjach, takich jak, chociażby "Niania", "Prawo Agaty", "Fala zbrodni", "Kobiety mafii", "Pitbull. Nowe porządki" czy serii "Listy do M.", które przyniosły jej największą popularność i uznanie widzów.
Z pewnością wielu pamięta, jak w latach 2001-2009 Dygant wcielała się w postać Marii Muślinek-Korzyckiej, zwanej przez wszystkich Mariolą, w serialu "Na dobre i na złe". Choć jej bohaterka była uwielbiana przez widzów, to niespodziewanie jej wątek został zakończony. Okazuje się, że aktorka podjęła tę decyzję samodzielnie, bo obawiała się, że trafi do szufladki i tym samym przekreśli swoją szansę na ambitne role. – Mimo że nie byłam wtedy zupełnie znaną aktorką, to miałam coś takiego, że nie chcę grać długo w serialu w roli komediowej Mariolki, bo bałam się, że to do mnie przylgnie – przyznała w najnowszym wywiadzie dla serwisu cozatydzien.tvn.pl.
Jak już wiadomo, tak się nie stało, bo przez wszystkie te lata wykreowała wiele rozmaitych i zróżnicowanych postaci zarówno wizualnie, jak i pod względem charakteru. Sama przyznaje otwarcie, że próbując swoich sił w często skrajnych odsłonach zrozumiała, że najbardziej spełnia się w rolach komediowych, lecz charakternych i ma nadzieję, że to właśnie takich będzie mieć najwięcej w swoim artystycznym dorobku.
Już niebawem Dygant będzie mieć okazję wykreować postać, jakiej jeszcze wcześniej nie grała. W kolejnej odsłonie serialu "Odwilż" Xawerego Żuławskiego wystąpi bowiem w roli matki. W rozmowie z portalem przyznała, że reżyserzy przez długi czas nie chcieli, by wcielała się w dojrzałe kobiety, choć tak naprawdę sama łaknęła takiego wyzwania. – Ja czekam wręcz na takie role – oznajmiła ze szczerością, dodając, że niezwykle ją to ekscytuje. – To jest taki worek z zupełnie czymś nowym – mówiła.
Jednocześnie podkreśliła, że mimo wieku, aktorka w marcu 2024 roku obchodziła 51. urodziny, wciąż kreuje zwykle bohaterki młodsze od siebie. Jest jednak świadoma swoich możliwości i czuje się na siłach, by sprostać także bardziej wymagającym i złożonym postaciom. – Mam nadzieję, że te propozycje będą trochę ciekawsze niż jakieś takie właśnie zwykłe mamy – powiedziała, tłumacząc, że tego typu role mają ciekawe przesłanie jedynie wtedy, gdy kryje się za nimi jakaś ważna historia. – Więc czekam na takie role kobiet po pięćdziesiątce – skwitowała. Jeśli masz ochotę, to zagłosuj w naszej sondzie, która znajduje się poniżej.