Roberto Saviano: "Przeczytałem powieść delikatną i poetycką, powieść pastelową". Mamy fragment "Wszystkich barw marzeń"

Jakie barwy mają poranne marzenia? Czy proste historie mogą uleczyć zranione dusze? "Wszystkie barwy marzeń" to opowieść o magii wyobraźni i wdzięczności za każdy nowy dzień. Natascha Lusenti w ujmująco subtelny sposób opowiada historię nas wszystkich, gdy zaczynamy coś od zera, przerażeni i zarazem szczęśliwi.

Historia bohaterki mojej książki przypomina historię wielu z nas po półtorarocznym okresie pandemii. Byliśmy zamknięci w naszych domach, osamotnieni, z dala od osób, które są nam bliskie. Pozbawieni możliwości poruszania się. Niemal bez odwagi, by mieć marzenia, bo nie wiedzieliśmy, co się z nami stanie" - mówi Natascha Lusenti, autorka powieści "Wszystkie barwy marzeń".

Emilia jest dziewczyną, która wiele w życiu straciła: miłość, pracę, kogoś, kto był jej bardzo drogi. Czuje się zagubiona. Wydaje się jej, że zapodziała najpiękniejsze kolory swojego życia. Powieść zaczyna się w chwili, gdy Emilia przeprowadza się do mieszkania swojej najlepszej przyjaciółki, która wyjechała w długą podróż. W kamienicy, w której z początku nikogo nie zna, będzie musiała znaleźć swoją nową drogę. "Przeczytałem powieść delikatną i poetycką, powieść pastelową" - napisał o "Wszystkich barwach marzeń" Roberto Saviano, autor "Gomorry" i "Zero zero zero".

<<Reklama>> Ebook "Wszystkie barwy marzeń" dostępny jest w Publio.pl >>

Ebook 'Wszystkie barwy marzeń', Natascha LusentiEbook 'Wszystkie barwy marzeń', Natascha Lusenti Wydawnictwo Literackie

Przeczytaj fragment książki:

— Miau.

Lu nie lubi, kiedy Emilia zamyka drzwi. Leo toleruje zamknięte drzwi łazienki, ale nie te do sypialni. Emilia zawsze wie, że to Leo protestuje, bo wali w nie łapką albo przesuwa po nich pazurami. Puka. Natomiast Lu miauczy — pisk, jedyny dźwięk, który jest w stanie z siebie wydobyć. Pewnego razu, kiedy kotka była malutka, Emilia znalazła ją schowaną w szafie. Musiała tam być zamknięta od wielu godzin, ale nikt jej nie usłyszał. Ani Emilia, ani jej współlokatorka. Kiedy Lu próbuje miauczeć, Emilia ma wrażenie, że kotka robi się czerwona na pyszczku, podobnie jak człowiek. Czerwona z wysiłku, ze wstydu i z frustracji. Niebezpieczeństwo. Od tamtego dnia Emilia zawsze uważa, żeby nie zamykać żadnych drzwi, nie upewniwszy się najpierw, gdzie znajduje się Lu. Teraz, kiedy Lu jest już duża, miauczenie wydobywa się z niej zdławione jak zbyt mocne sploty ręcznej robótki. Emilii zawsze takie się przydarzały, gdy jako dziecko uczyła się robić na drutach.

W kuchni parzy się kawa. Dla Emilii kawa jest bardzo ważna, prawie tak samo jak włosy. Teraz pije ją tylko rano: nauczyła się, że przyjemność oczekiwania jest większa niż przyjemność picia kawy za każdym razem, gdy przyjdzie na to ochota. Zdarza się, że wczesnym popołudniem musi się oprzeć tej pokusie, wyobrażając sobie, jak rozkosznie będzie zbudzić się następnego ranka i potem poczuć zapach świeżo zaparzonej kawy, która bulgocze w ekspresie. Dzięki temu każdy nowy dzień i każda filiżanka tego wspaniałego napoju stały się prawdziwym przeżyciem.

Zobacz wideo Piosenki, wiersze, książki. Piękne utwory, które powstały po stracie bliskich

Ranek to jej ulubiona pora dnia, zwykle więc nastawia budzik na wczesną godzinę. Sprawia jej przyjemność myśl, że jest na nogach wcześniej niż inni lokatorzy, a ponieważ nie zna jeszcze obyczajów swoich nowych sąsiadów, na wszelki wypadek nastawia budzik na pół godziny wcześniej niż zwykle. Jest szósta. Był taki okres, kiedy Emilia nie potrafiła rozróżnić godzin dnia, nie odróżniała nawet dni między sobą i nigdy nie chciało jej się wstawać z łóżka. Nie trwało to długo, ale ją przeraziło. W tym czasie od płaczu puchły jej oczy i zamierały myśli. Czuła potrzebę, żeby się kimś zająć. To właśnie wtedy przyniosła do domu Lu, która miała zaledwie dwa miesiące: pewnego dnia, przez zasłonę łez zobaczyła szeroko otwarte oczy kotki. Emilii wydało się, że zwierzątko patrzy na nią z wyrzutem. Dlatego znalazła siłę, żeby wstać rano, umyć twarz i pościelić łóżko po wypiciu kawy.

„Złota reguła dla kotów, które przebywają razem w tym samym miejscu: zapewnić każdemu z nich odpowiednią przestrzeń i ilość akcesoriów. To pozwoli Waszym czworonogom na zgodne współżycie. Akcesoria dla kota: kuweta, miski z jedzeniem i wodą, drapak, zabawki, miejsca, w których może się ukryć i odpocząć, oraz położone wysoko, gdzie może wskoczyć".

Emilia przyczepiła ten wycinek ze specjalistycznej gazety na lodówce. Kiedy wzięła Leo, nie przyszło jej do głowy, żeby spytać kogoś o radę. Myślała, że wystarczy okazać obu zwierzakom serce. Większość ludzi potrzebuje dużo czasu, zanim zrozumie, że samo przywiązanie to jeszcze za mało.

— A jaka jest złota reguła dla istot ludzkich, które przebywają w tym samym miejscu? — mruczy do siebie Emilia, wyglądając przez okno. Na drzewie naprzeciwko ćwierka gromadnie z tuzin ptaków.

Dziewczyna siada przy małym stoliku w kuchni z kubkiem kawy. Wie, że stoją przed nią dwa zadania: znaleźć pracę i nawiązać nowe znajomości. Przychodzi jej do głowy, że gdyby jeszcze studiowała, pewnie przyczepiłaby karteczkę na tablicy ogłoszeń. Na uniwersytecie wszystko było prostsze: można było czytać ogłoszenia innych osób albo powiesić własne, albo zrobić i jedno, i drugie, a czasami trafiał się ktoś chętny do pomocy, gdy wypadały jej z dłoni karteczki i pinezki. Tablica ogłoszeń na uniwersytecie często była ulubioną lekturą Emilii, szczególnie kiedy musiała rozprostować nogi po wielu godzinach spędzonych w bibliotece. Lubiła do tej tablicy podchodzić zwłaszcza rano, tak jak niektóre osoby zaraz po przebudzeniu czytają prognozę pogody. Miała wówczas wrażenie, że zagląda do domów przez uchylone drzwi.

Elżbieta i Filip w dniu ślubu - tym zdjęciem królowa pożegnała męża na oficjalnym Instagramie rodziny królewskiej"Z tą satyną piekielnie trudno się pracowało". Tak powstała suknia ślubna Elżbiety II

Emilia chciałaby zawrzeć nowe przyjaźnie w kamienicy, w której teraz mieszka. Gdyby potrzebne jej były na przykład sól albo termometr, wiedziałaby, kogo o nie poprosić, nie chodząc daleko.

Dziewczyna wstaje. Leo i Lu mają jeszcze pyszczki zanurzone w miseczkach. Przy drzwiach wejściowych stoi duża czarna torba. Emilia wyciąga z niej długopis i kartkę papieru. Mówi sobie, że powinna lubić własne myśli, tak jak uczył ją tata. Zwłaszcza te poranne, bo przynoszą nową nadzieję. Chciałaby mieć tablicę ogłoszeń, chociaż już nie uczęszcza na uniwersytet i nawet nie skończyła studiów.

Emilia wie, że musi się pospieszyć, zanim w kamienicy zacznie się ruch. Nie chce, żeby ją ktoś zobaczył. Nie ma na tyle odwagi. Już sam fakt, że niedawno się wprowadziła, mógłby ściągnąć na nią podejrzliwe spojrzenia. Nie zapomniała, jak mama radziła sobie w kuchni, wykorzystując składniki, które miała w kredensie i w lodówce. Być może w ten sposób zaczęła robić także placki z jabłkami, ale Emilia była zbyt mała, aby to pamiętać. A może w ogóle nie było jej jeszcze na świecie. Może mama dopiero później nauczyła się robić zapasy potrzebnych składników.

Emilia myśli o tablicy ogłoszeń w kamienicy. Przypomina sobie, że na uniwersytecie umieszczano tyle ogłoszeń, że nie było nawet widać, z czego jest zrobiona tablica. A tutaj, w kamienicy, jest wielka przestrzeń korka i mnóstwo pinezek, a tak mało do czytania. Emilia otwiera drzwi i wychodzi boso na korytarz. Kiedy zauważa, że zapomniała włożyć buty, zatrzymuje się na chwilę, ale potem postanawia iść dalej: jeśli wróci, mogłaby zmienić zdanie i zostać w domu. Sprawdza, czy na klatce schodowej nikogo nie ma. Droga wolna. Zaczyna biec, przeskakując po dwa stopnie.

Teraz Emilia ma nadzieję, że dalej dopisze jej szczęście.

Książka 'Wszystkie barwy marzeń', Natascha LusentiKsiążka 'Wszystkie barwy marzeń', Natascha Lusenti Wydawnictwo Literackie

„Boże, spraw, żeby nikt się nie zjawił. Listonosz, sąsiadka. Nikt".

Na tablicy ogłoszeń jest jeszcze zawiadomienie o zebraniu mieszkańców. Wisi i więdnie jak przejrzałe winne grono, którego nikt nie zjadł. Emilia czyta porządek dnia i dowiaduje się, że niezbędne są prace konserwacyjne przy centralnym kotle grzewczym, zanim zrobi się zimno. Nic więcej. Nikt niczego nie potrzebuje. Nikt nie ma nic do zaproponowania. Emilia rozgląda się dyskretnie. Przyczepia swoją kartkę, na której napisała z dziesięć linijek, może trochę więcej. Obawia się, że kartka na tej pustej tablicy wygląda na zbyt dużą i budzi lęk swoją bielą. Żałuje, że nie wybrała mniejszego kawałka papieru, bo ma wrażenie, że napisała swoją wiadomość „za głośno". Kiedy Emilia jest czymś przejęta, zawsze podnosi głos. Wielokrotnie zwracano jej na to uwagę, ale nic nie może na to poradzić. Mogłaby przestać się odzywać, ale tego ranka nie ma ochoty milczeć.

„Dzisiaj rano zbudziłam się i postanowiłam Was spytać, kiedy ostatni raz czuliście się szczęśliwi. Chciałabym wiedzieć, czy Wam przychodzi to łatwiej niż mnie. Czasami, zwłaszcza wieczorem, zaglądam w okna cudzych domów i zastanawiam się, czy mieszkają tam szczęśliwi ludzie i co sprawia, że tacy się czują. Gdybym miała wskazać coś, co zapiera dech w piersiach, jak na przykład lot balonem, chociaż sama nigdy tego nie doświadczyłam, powiedziałabym, że minęło wiele czasu, odkąd czułam się szczęśliwa. Ale jeśli mam pomyśleć o czymś, co napełnia szczęściem na krótką chwilę, na przykład o nadmuchiwaniu balonika, czego od dawna nie robię, powiedziałabym, że miałam takie przeżycie wczoraj, kiedy głaskałam po brzuchu swojego kota. Chciałam Was o to zapytać już wtedy, gdy przeczytałam, że będzie zebranie mieszkańców, na którym z pewnością dyskutujecie o ważnych sprawach, ale podejrzewam, że nikt z Was nie pyta swojego sąsiada, kiedy ostatnio czuł się szczęśliwy. Potem powiedziałam sobie, że być może szczęście to uczenie się nowych nawyków. Mam na myśli dobre nowe nawyki. Takie jak głaskanie brzucha kota. Ale także swojego własnego brzucha."

Pszczoły - zdjęcie ilustracyjneTrutnie nie mają ojca, tylko dziadka. Matka jest ich jedynym rodzicem [FRAGMENT]

Emilia czuje się trochę tak jak wtedy, gdy jako dziecko dodała własną wypowiedź do jakiegoś bożonarodzeniowego przedstawienia. Jej rola tego nie przewidywała, ale wymknął się jej okrzyk: „Biedny chłopiec!", który rozśmieszył jej kolegów zgromadzonych na zaimprowizowanej scenie w sali gimnastycznej. Do dzisiaj Emilia zapamiętała z tamtego popołudnia właśnie tę chwilę, bo nauczycielce spodobało się to spontaniczne wtrącenie i dodała je do scenariusza.

Teraz Emilia wbiega po schodach, przeskakując po trzy stopnie, i kiedy zatrzaskuje za sobą drzwi do

mieszkania, oddycha ciężko.

— Zadanie wykonane! — obwieszcza głośno i dobitnie swoim dwóm sprzymierzeńcom, wchodząc do kuchni. Ma ogromną ochotę zaparzyć sobie drugą kawę.

<<Reklama>> Ebook "Wszystkie barwy marzeń" dostępny jest w Publio.pl >>

Fragment powieści "Wszystkie barwy marzeń" Nataschy Lusenti. Przeł. Monika Woźniak, Wydawnictwo Literackie, 2021.

Okładka książki 'Wszystkie barwy marzeń', Natascha LusentiOkładka książki 'Wszystkie barwy marzeń', Natascha Lusenti Wydawnictwo Literackie

Więcej o: