Reżyser Robert Davi opowiada o zarzutach sojuszników Trumpa dotyczących zagranicznych transakcji biznesowych Huntera Bidena, syna Joe Bidena z małżeństwa z Neilią Hunter Biden. Film ma, zdaniem producentów, przedstawiać "interesy i styl życia Huntera Bidena". Jest dystrybuowany za pomocą strony internetowej powiązanej z radykalną prawicą. To, co może najbardziej zainteresować polskiego widza to to, kto zagrał samego prezydenta. Filmowy Joe Biden to John James, którego doskonale kojarzą fani kultowej "Dynastii".
Aktorowi największą popularność przyniosła bowiem rola Jeffa Colby'ego w tej produkcji, a także spin offie zatytułowanym "The Colbys". W "Dynastii" grał od pierwszego odcinka w 1981 roku do ostatniego, wyemitowanego w Stanach w 1989 roku. W 1991 roku pojawił się też w filmie telewizyjnym "Dynasty: The Reunion". W latach 90. i w XXI wieku grał w różnych operach mydlanych, a także filmach telewizyjnych. Sam też jest zaangażowany politycznie - popiera partię republikańską, którą ostatnio reprezentował w Białym Domu Donald Trump. W 2020 roku John James zagrał też w pokazywanym tylko w sieci filmie "The ObamaGate Movie", w którym wcielił się w Jamesa Comeya, dyrektora FBI w latach 2013–2017.
Sam film ma 67 proc. pozytywnych recenzji krytyków filmowych w serwisie Rotten Tomatoes, co nie jest zbyt dobrym, ale nienajgorszym wynikiem. Aż 90 proc. widzów uznaje go za dobry. Warto jednak zaznaczyć, że recenzji dziennikarzy jest zaledwie sześć i nie są to topowe media, a jeśli chodzi o ten drugi wskaźnik, w przypadku filmów tak zaangażowanych politycznie często oceny są wynikiem zorganizowanej akcji (jak np. manewry z opiniami o "Smoleńsku" w międzynarodowym serwisie filmowym IMDB kilka lat temu). Patrząc na zwiastun można wysnuć wniosek, że nie jest to ani wysokobudżetowy, ani świetny pod względem artystycznym tytuł i zaocznie przyznać rację dziennikarzowi "New Yorkera", który oskarża twórców o amatorszczyznę i pisze, że to nie jest film o Hunterze Bidenie, którego potrzebujemy, ani na jaki zasługujemy.
Więcej ciekawych treści znajdziesz na stronie głównej Gazeta.pl
Wydaje się, że zdecydowanie bardziej warto sięgnąć po autobiografię Huntera Bidena. W wieku dwóch lat on i jego o rok starszy brat ucierpieli w wypadku samochodowym, w którym zginęły ich matka i młodsza siostrzyczka. Ich ojciec dopiero co dostał się do Senatu Stanów Zjednoczonych i został wdowcem z dwójką maleńkich dzieci.
"Same piękne rzeczy", wydane w 2021 roku w Polsce, wspominają jedynie o oskarżeniach popleczników Trumpa, ale przede wszystkim są - wydaje się, bardzo szczera, a na pewno bardzo przejmującą historią człowieka uzależnionego. Człowieka, który na papierze jest uprzywilejowany, ale w dzieciństwie musi zmierzyć się z wielkim smutkiem, a potem także spotykają go straszne straszne rzeczy, co sprawia, że nie widzi innej drogi niż narkotyki. I nie chodzi tu o zapalenie skręta i "niezaciąganie się", ale o upodlenie, do jakiego doprowadza uzależnienie od cracku.
Tutaj można przeczytać fragment autobiografii samego prezydenta.
Pomóż Ukrainie, przyłącz się do zbiórki. Pieniądze wpłacisz na stronie pcpm.org.pl/ukraina