Miała wszystko, by zostać gwiazdą poza PRL. Szanse pogrzebało jedno zdanie w francuskiej prasie

Debiut u Andrzeja Wajdy przyniósł jej nagrody i nominacje. Gdy pojawiła się na czerwonym dywanie w Cannes, wróżono jej przyszłość w światowym kinie. Niestety, jeden wywiad wpłynął na jej dalsze zawodowe losy.
'Wajda' w Muzeum Narodowym w Krakowie, kadr z 'Kanału'
WACLAW KLAG/REPORTER/East News

Miała wszystko, by zostać gwiazdą międzynarodowego formatu, ale Teresa Iżewska początkowo wcale nie chciała zostać aktorką. Po maturze zaczęła studia na wydziale Matematyki, Fizyki i Chemii Uniwersytetu Warszawskiego. Po roku zmieniła jednak zdanie i zdała egzamin do warszawskiej szkoły teatralnej. Na 23-letnią studentkę zwrócił uwagę Andrzej Wajda. Reżyser zaproponował jej rolę łączniczki AK "Stokrotki" w filmie "Kanał". Iżewska urodziła się w Warszawie, w powstaniu straciła ojca. Dzięki debiutowi w 1957 roku zwróciła na siebie uwagę zagranicznych krytyków.

Teresa Iżewska na wielkim ekranie debiutowała w filmie Andrzeja Wajdy. Wróżono jej wielką karierę

Rola w filmie "Kanał" dała Teresie Iżewskiej nominację do prestiżowej brytyjskiej nagrody BAFTA, odpowiednika amerykańskich Oscarów. Na festiwalu w Cannes "Kanał" otrzymał nagrodę specjalną jury, Srebrną Palmę. Gdy Iżewska u boku Wajdy i Tadeusza Janczara, grającego podchorążego "Koraba", pojawiła się na czerwonym dywanie, zwróciła uwagę dziennikarzy i krytyków. Mówiła biegle po francusku i angielsku, zachwycała urodą.

Wróżono jej wielką międzynarodową karierę nie tylko w Hollywood. Jeden wywiad przekreślił jej nadzieje na sławę na Zachodzie. W rozmowie z francuskim dziennikarzem Teresa Iżewska szczerze przyznała, że w Polsce zarobki aktorów są absurdalnie niskie. Taka krytyka rzeczywistości PRL-u, choć prawdziwa, nie spodobała się urzędnikom.

Zobacz wideo Jakub Gierszał dzieli karierę między Polskę i Niemcy. Czego brakuje polskiemu przemysłowi filmowemu?

Jeden wywiad przekreślił szanse na wielką karierę. Po kilku latach zniknęła z ekranów

Gdy wrócili z Cannes, urzędnicy biura paszportowego zatrzymali jej dokument i konsekwentnie odrzucali prośby o jego ponowne wydanie. Iżewska nie mogła wyjechać z kraju i była zmuszona do odrzucania licznych propozycji od zagranicznych twórców. Choć marzenia o karierze międzynarodowej prysły, aktorka starała się rozwijać w Polsce. Otrzymywała role odważnych kobiet.

Bohaterki Iżewskiej — złe, zepsute, przewrotne, często kierujące się erotycznym instynktem (co w końcu lat 50. było nie lada wyzwaniem obyczajowym) — niosły w sobie złowieszcze fatum, niszczące mężczyzn, których spotykały na swej drodze i ton zmysłowego, mrocznego niepokoju

pisał w 1996 roku Maciej Maniewski na łamach magazynu "Film". Po kilku latach aktorka jednak zniknęła z ekranów. Wciąż występowała w teatrze, od 1964 roku związała się z Teatrem Wybrzeże w Gdańsku. W 1972 roku wystąpiła w filmie i serialu "Podróż za jeden uśmiech", w którym zagrała matkę Dudusia, Benię Fąferską. 10 lat później pojawiła się jeszcze w "Odwecie" i "Fałszywej monecie".

Teresa Iżewska prowadziła intensywne życie uczuciowe. "Ciągle żyła w niespełnieniu"

Teresa Iżewska prowadziła intensywne życie towarzyskie i uczuciowe. Wychodziła za mąż trzykrotnie. Pierwszym mężem aktorki był muzyk Andrzej Wincior, drugim reżyser Piotr Parandowski. Ostatnim mężem Iżewskiej był aktor Zbigniew Grochal. Głośno było też o romansach, m.in. z Januszem Głowackim, Markiem Hłaską. Po rozstaniu z Grochalem Teresa Iżewska związała się z pisarzem Aleksandrem Jurewiczem. – Ciągle żyła w niespełnieniu. Jej ogromne mieszkanie całe było obwieszone lustrami. Nawet idąc do toalety, po drodze miała dwa, trzy lustra. Zatrzymywała się przed każdym z nich – wspominał związek z aktorką w rozmowie z "Gazetą Wyborczą".

Ona wchodziła po czerwonym dywanie w Cannes, a ja mały, ryczący, że nie chce w Polszu, jechałem tutaj - czytaj wywiad z "Dużego formatu">>

Aktorka wielokrotnie podejmowała próby samobójcze. Mówiono, że chce zwrócić na siebie uwagę, ignorując problemy psychiczne, uważane wtedy za temat tabu. Bliscy po latach wspominali, że była nieszczęśliwa, czuła się niespełniona. – Mamą rządziły emocje. Rano była szczęśliwa, a wieczorem nie chciała żyćwspominała córka aktorki z pierwszego małżeństwa. W maju 1982 roku Teresa Iżewska po kolejnej próbie przez kilka tygodni leżała w śpiączce. – Bardzo długo umierała. Gdzieś między połową maja a końcem sierpnia. Koleżanki z teatru jeździły, malowały jej paznokcie, robiły makijaż, a ona, Stokrotka, w komie. Taki koniec – wspominał Aleksander Jurewicz. Teresa Iżewska zmarła 26 sierpnia 1982 roku.

Potrzebujesz pomocy?

Jeśli w związku z myślami samobójczymi lub próbą samobójczą występuje zagrożenie życia, w celu natychmiastowej interwencji kryzysowej, zadzwoń na policję pod numer 112 lub udaj się na oddział pogotowia do miejscowego szpitala psychiatrycznego.

Jeśli potrzebujesz rozmowy z psychologiem, możesz skorzystać z Kryzysowego Telefonu Zaufania pod numerem 116 123. Na stronie liniawsparcia.pl znajdziesz też listę organizacji prowadzących dyżury telefoniczne specjalistów z zakresu zdrowia psychicznego, pomocy dzieciom i młodzieży czy ofiarom przemocy.

Więcej o: