Widzowie pokochali ją w serialu "W labiryncie". Zrezygnowała z roli, bo "postać Ewy ją denerwowała"

Gdy otrzymała główną rolę w serialu "W labiryncie" miała zaledwie 24 lata. Agnieszka Robótka-Michalska szybko zyskała popularność, robiąc wśród widzów prawdziwą furorę. Choć była u szczytu kariery, postanowiła porzucić branżę. Jak potoczyły się jej losy?
Agnieszka Robótka-Michalska
kadr z serialu 'W labiryncie' / screen vod.tvp.pl

Agnieszka Robótka-Michalska przyszła na świat 12 czerwca 1964 roku. Jako dziecko przez kilka lat mieszkała w Brazylii, co zaowocowało biegłą znajomością dwóch języków obcych i zamiłowaniem do podróży. W związku z pasją planowała rozpocząć studia na kierunku archeologia, lecz ostatecznie obrała zupełnie inną drogę.

Zobacz wideo Wiemy gdzie Ewa Kasprzyk weźmie ślub i kto go udzieli. "Ksiądz jest afrykanistą"

Głowna rola w telenoweli zapewniła jej status gwiazdy. Mimo sukcesu zakończyła współpracę z produkcją

Mając zaledwie 17 lat Agnieszka Robótka-Michalska zdobyła indeks warszawskiej szkoły teatralnej, którą z powodzeniem ukończyła w 1986 roku. Od razu otrzymała angaż w stołecznym Teatrze Dramatycznym, zaś później związała się z Teatrem Nowym. Na ekranie debiutowała epizodem w popularnym serialu "Zmiennicy". Później kilkukrotnie pojawiała się w różnych produkcjach, lecz prawdziwy sukces przyszedł wraz z główną rolą w telenoweli "W labiryncie", w której występowała w latach 1988-1990. Serial zresztą wciąż można obejrzeć na platformie vod.tvp.pl. Postać Ewy Glinieckiej zapewniła jej ogólnopolską rozpoznawalność i uznanie widzów, lecz aktorka miała znacznie większe ambicje i nie była zadowolona z faktu, że jest utożsamiana z graną przez siebie bohaterką. 

Gdy była u szczytu kariery, a reżyserzy zabiegali o jej udział w swoich produkcjach, ona niespodziewanie postanowiła zakończyć współpracę z serialem i wycofała się z branży. — Byłam zmęczona i czułam przesyt. Postać Ewy mnie denerwowała. Grzeczna, niemal bez wad, do tego jeszcze chorowita i z pokorą znosząca wszystkie możliwe ciosy od losu. Na dłuższą metę było to dla mnie nie do wytrzymania  — tłumaczyła wówczas. Kilka lat później w programie "Dzień Dobry TVN" wyznała, że powód był znacznie bardziej złożony. Czuła, że w tej roli zupełnie się nie rozwija, a grając stale nieszczęśliwą bohaterkę, w końcu trafi do szufladki. Reżyserzy nie mieli jej wiele do zaoferowania, powierzając jej tylko charakterologicznie podobne postacie. W końcu postanowiła dać temu kres.

Na 12 lat słuch o niej zaginął. Po nieudanej reaktywacji kariery zajęła się polityką

Po odejściu z serialu aktorka pojawiła się w epizodycznych rolach w takich produkcjach jak "Pogranicze w ogniu" czy "Sprawa kobiet", lecz ostatecznie podjęła decyzję, by na dobre wycofać się z show-biznesu. W tym czasie skupiła się na życiu rodzinnym, wyszła za mąż i powitała na świecie dwóch synów, Antoniego oraz Jana, a także zdecydowała się na wyjazd za granicę. Po powrocie do ojczyzny planowała reaktywować karierę, czyniąc odpowiednie kroki w tym kierunku, lecz po 12 latach nieobecności branża filmowa nie miała jej zbyt wiele do zaoferowania. Zagrała kilka nieznaczących dla fabuły ról, m.in. w "Pensjonacie pod Różą" czy "Rodzinie zastępczej". Ostatni raz na ekranie pojawiła się w 2009 roku w spektaklu telewizyjnym "Operacja Reszka". Później próbowała swoich sił w polityce, działając w Komitecie Obrony Demokracji, lecz bez większego powodzenia. Dziś 59-latka stroni od show-biznesu i rzadko pojawia się publicznie.

Więcej o: