Poznali się w 1936 roku, gdy Hanka Bielicka rozpoczęła studia na wydziale aktorskim Państwowego Instytutu Teatralnego. Z młodszym o 2 lata Jerzym Duszyńskim szybko złapała nić porozumienia. Wpadł jej w oko, ale on traktował ją jak przyjaciółkę, był bowiem w związku. - Ja byłam jego powiernicą. Myślałam jednak nad jego słowami i dotarło do mnie, że jestem w nim zakochana, ale nie dawałam po sobie poznać, co czuję - wspominała w "Świecie Kobiety".
Zanim skończyli studia, Duszyński zwykł żartować, że jeśli kiedykolwiek zostanie zaciągnięty przed ołtarz, to tylko przez Hankę. W 1939 roku obydwoje zostali dyplomowanymi aktorami i podobnie jak Danuta Szaflarska i Irena Brzezińska, otrzymali angaż w Teatrze na Pohulance. Zaledwie dwa dni przed wybuchem wojny cała czwórka wyjechała do Wilna. Gdy dotarli do docelowego lokum Szaflarska zasugerowała, by Bielicka dzieliła pokój z Duszyńskim. - Ja na to: z mężczyzną w pokoju, do tego w jednym łóżku? Czy wyście zgłupiały?! Bez ślubu ani rusz! A one myślały, że my już dawno jesteśmy kochankami - opowiadała. 1 lipca 1940 roku para stanęła na ślubnym kobiercu. Zamiast hucznego wesela, mieli skromne przyjęcie zorganizowane przez Hankę Ordonównę w domu rodziny jej męża.
Do ojczyzny wrócili na początku 1945 roku. Mieszkali m.in. w Białymstoku i Łodzi, lecz ostatecznie osiedlili się w stolicy. Aktor był już wówczas gwiazdą powojennego kina, miał na swoim koncie role w "Zakazanych piosenkach" czy "Skarbie", a Bielicka dopiero rozwijała skrzydła. Zaczęła grać w teatrach, występowała też w radiu. Liczne obowiązki zawodowe sprawiały, że zaczęli się mijać. - Tkwiliśmy tak długo w tym nieudanym związku może z wygodnictwa, może z przyzwyczajenia. I tak to przyjacielskie małżeństwo trwało, niepotrzebnie i za długo, aż stało się fikcją - mówiła po latach.
Gdy zaczęli się od siebie oddalać, Duszyński szukał ukojenia w ramionach innych kobiet. - Nie był wierny. Jak sobie wypił, to lubił chodzić na baby - mówiła w wywiadzie dla "Angory". Gdy zakochał się w innej kobiecie, postanowił się rozwieść. Jednak to nie on, a Bielicka złożyła papiery w sądzie. W 1952 roku ich małżeństwo przestało istnieć. Po latach aktorka wyznała, że mąż słusznie szukał wrażeń poza związkiem, bo ona stroniła od zbliżeń. - Istniałam tylko od pasa w górę, a w dół to były zakazane rejony - opowiadała. Para nigdy nie doczekała się dzieci, artystka nie czuła powołania do macierzyństwa.
Po rozstaniu pozostali przyjaciółmi. Bielicka przez pewien czas była związana z Jerzym Baranowskim. Miesiącami zapewniał ją, że się rozwiedzie, a gdy w końcu to zrobił, to dla innej kobiety. Bielicka do końca żałowała, że zgodziła się na rozwód z Duszyńskim. Chciała nawet prosić go o jeszcze jedną szansę, lecz on zdążył ulokować swoje uczucia, wziąć ślub i powitać na świecie syna. W 1977 roku Duszyński po utracie przytomności trafił do szpitala. Dowiedział się, że cierpi na nowotwór płuc. W szpitalu spędził długie miesiące, a Bielicka nie odstępowała go na krok. Jerzy Duszyński zmarł 23 lipca 1978 roku, zaś Hanka Bielicka 9 marca 2006 roku w wyniku komplikacji po operacji tętniaka aorty.