Wolał umrzeć niż przestać śpiewać. Złoty głos PRL-u zamilkł przez śmiertelną chorobę

Choć życiu Jacka Lecha zagrażało poważne niebezpieczeństwo, artysta wybrał miłość do muzyki. Obawiał się, że może stracić głos, dlatego do samego końca nie chciał zgodzić się na operację, która mogła go uratować. Los wokalisty Czerwono-Czarnych mógłby potoczyć się inaczej, gdyby nie wyniszczający nałóg, który towarzyszył mu od 12 roku życia.
Jacek Lech (rok 1976)
Narodowe Archiwum Cyfrowe

Jacek Lech (właściwie Leszek Zerhau) urodził się 15 kwietnia 1947 roku w Mikuszowicach. Już od najmłodszych lat marzył, aby swoją przyszłość związać z występami. Początkowo myślał o karierze aktorskiej i już w szkole podstawowej brał udział w szkolnych teatrzykach, o czym pisze kultura.onet.pl. Choć rówieśnicy nazywali go "artystą", jego rodzice chcieli, by został lekarzem lub prawnikiem. Mieli nadzieję, że to zapewni mu lepszą przyszłość, ale nie utrudniali mu rozwijania artystycznych pasji. Jacek Lech interesował się nie tylko aktorstwem, ale też muzyką. W liceum założył zespół, a w wieku 17 lat odniósł pierwszy sukces - udało mu się wygrać konkurs jazzowy "Mikrofon dla wszystkich". Choć próbował dostać się do łódzkiej filmówki, po dwóch niepowodzeniach postawił na muzykę. Okazało się to strzałem w dziesiątkę. 

Zobacz wideo Ile wokalistek miał zespół Ich Troje? Możecie sobie nie zdawać sprawy z tego, ile naprawdę ich było

Jacek Lech rozwinął muzyczne skrzydła w 1966 roku. Po dwóch latach od wygrania konkursu jazzowego wstąpił do zespołu Czerwono-Czarni, w którym został solistą. Dość szybko wydał pierwszy hit - piosenka nazywała się "Bądź dziewczyną moich marzeń" i zawładnęła sercami Polek i Polaków. Niedługo okazało się, że pierwsza piosenka to zaledwie początek jego sukcesów. W kolejnym roku od rozpoczęcia kariery otrzymał wyróżnienie za piosenkę "Pozwólcie śpiewać ptakom" na V Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu. Czerwono-Czarni wystąpili też u boku słynnego zespołu The Rolling Stones. W 1972 roku Jacek Lech zdecydował się opuścić grupę i założyć własny zespół. Nieszczęśliwy wypadek samochodowy przerwał na chwilę jego karierę, jednak muzyk postanowił wrócić na scenę, tym razem jako piosenkarz solowy.

 

Umarł z miłości do muzyki. Nie chciał zgodzić się na operację

Kariera Jacka Lecha rozwijała się i pochłaniała go bez reszty, ale w 2006 roku artysta usłyszał diagnozę, która zmieniła jego życie. Lekarze poinformowali go, że w jego przełyku rozwija się nowotwór. Muzyk wyznał w późniejszych wywiadach, że choć był tym zszokowany, domyślał się, co było powodem jego problemów zdrowotnych. Nowotwór miał związek z jego nałogiem - artysta palił papierosy od 12 roku życia. Jacek Lech nie widział jednak ucieczki od tytoniu.

Próbowałem, ale to mi szkodziło na struny głosowe, które były przyzwyczajone do tytoniu. Jak przestawałem palić, miewałem coraz większe chrypy, bo struny głosowe były uzależnione od nikotyny

- przyznał w swoim ostatnim wywiadzie. Lekarze zalecali mu operację, jednak Jacek Lech stanowczo odmówił. Obawiał się, że taki zabieg może uszkodzić struny głosowe. 

Zaproponowano mi operację, ale się nie zgodziłem, bo nawet najlepszemu chirurgowi może zadrżeć ręka i wtedy w ogóle nie będzie mowy o śpiewaniu, o mówieniu również. Dlatego zdecydowałem się na tak ostrą, wręcz zabójczą chemioterapię i radioterapię

- czytamy w wypowiedzi, którą przytacza kultura.onet.pl.

Chemioterapia oraz naświetlania odcisnęły piętno na artyście. Pod koniec życia mężczyzna ważył zaledwie 60 kilogramów. Co więcej, terapia nie przynosiła oczekiwanych rezultatów, a choroba postępowała. Ostatecznie Jacek Lech zgodził się na operację. Miał nadzieję, że uda mu się wziąć ślub z ukochaną Urszulą Kopeć, ale było już za późno. 25 marca 2007 roku Jacek Lech zmarł w katowickim szpitalu. Trzy dni później został pochowany w Bielsku-Białej.

Więcej o: