Tak wyglądało pierwsze spotkanie Dymnej z Szymborską. Później "nie mogła o tym opowiadać"

O tym, że Wisława Szymborska była barwną postacią, wiadomo nie od dzisiaj. Teraz wspomnieniami związanymi z poetką postanowiła podzielić się Anna Dymna. Aktorka nie tylko opowiedziała o pierwszym spotkaniu, lecz także wyjawiła skrywaną latami tajemnicę.
Wisława Szymborska, Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl; Anna Dymna, Fot. Michał Łepecki / Agencja Wyborcza.pl
Wisława Szymborska, Fot. Mateusz Skwarczek / Agencja Wyborcza.pl; Anna Dymna, Fot. Michał Łepecki / Agencja Wyborcza.pl

1 lutego 2025 roku minęło 13 lat od śmierci Wisławy Szymborskiej. Uhonorowana Nagrodą Nobla w dziedzinie literatury poetka pozostawiła po sobie bogatą spuściznę artystyczną, a jej wiersze wciąż zachwycają kolejne pokolenia. Fascynująca jest zresztą nie tylko jej twórczość, lecz także barwna historia życia oraz osobowość, za sprawą której potrafiła zjednywać sobie ludzi. Jedną z osób, która do dziś z sentymentem ją wspomina, jest Anna Dymna.

Prowadziła spotkanie promujące książkę znanego lekarza. To na nim osobiście poznała Szymborską

Aktorka udzieliła niedawno wywiadu Andrzejowi Sołtysikowi dla portalu Świat Gwiazd, w którym podzieliła się wspomnieniami z pierwszego spotkania z Szymborską. Miało ono miejsce w 2007 roku podczas prowadzonej przez nią promocji książki "Kore. O chorych, chorobach i poszukiwaniu duszy medycyny" prof. Andrzeja Szczeklika. Na widowni zasiadło wiele osób związanych z branżą i znanych osobistości ze świata show-biznesu, w tym m.in. Andrzej Wajda i Ewa Lipska.

Wśród publiczności nie zabrakło też noblistki, której wypowiedź Dymna przypadkowo usłyszała na kilkanaście minut przed rozpoczęciem wydarzenia. - Wpada Wisława Szymborska i mówi: "Jezus Maria, Jurek, ty wiesz, ile jest ludzi… Zobacz! (...) Kto to prowadzi?" - relacjonowała. Choć w tamtym czasie miała już przecież ogromne doświadczenie ze sceną, to ta wypowiedź bardzo ją zestresowała, co nie umknęło uwadze poetki.

To Szymborska zaproponowała Dymnej podczas pierwszego spotkania. Aktorka trzymała to w tajemnicy latami

Gdy już Szymborska zorientowała się, że to Dymna będzie gospodynią wydarzenia, postanowiła dodać jej nieco otuchy. Widząc stres jej towarzyszący, zaproponowała, by wraz z nią zapaliła papierosa w ramach rozluźnienia. Początkowo aktorka zareagowała na ten pomysł niechętnie z obawy przed czujnikami dymu, które mogłyby uruchomić alarm. Szybko okazało się jednak, że poetka miała na to patent. - Ja zawsze w toalecie, jak się do muszli wydmuchuje, to to zbiera i nie będzie nic gwizdało - cytowała ze śmiechem jej słowa Dymna.

Panie faktycznie zaszyły się w toalecie, by wspólnie "puścić dymka", a następnie wróciły na salę, w której zorganizowane było spotkanie. Aktorka przez lata utrzymywała to zdarzenie jednak w tajemnicy, choć niejednokrotnie na wspomnienie o nim pojawiał się szczery uśmiech na jej twarzy. - Nie mogłam tego opowiadać. Wisława Szymborska później umarła i mnie pytają, czy znam jakieś anegdoty… Jak ja mam o tym opowiadać? Ale to było tak cudowne - mówiła z rozrzewnieniem. - Płakać mi się chce, że ja z noblistką wydmuchiwałam ten dym i byłam taka szczęśliwa, że nic nie zagwizdało i nas nie złapali - skwitowała.

Zobacz wideo Popkultura odc. 176: Kowalski kupił Dymnej czekoladę no i się zaczęło... Teraz zobaczymy początek waśni Kargula i Pawlaka
Więcej o: