-
George Lucas zgodził się na parodię "Gwiezdnych wojen". Ale postawił warunek
Żaden inny film tak bezwstydnie nie nabijał się z "Gwiezdnych wojen" jak "Kosmiczne jaja". Ale George'owi Lucasowi trzeba oddać, że ma do tego dystans. Bo zanim powstała parodia jego słynnej trylogii, przeczytał scenariusz i dał Melowi Brooksowi błogosławieństwo. Postawił jednak jeden warunek.
-
"Kosmiczne jaja" jeszcze nie powstały, a już idą na zwarcie
"Kosmiczne jaja 2" oficjalnie ruszyły z produkcją, a zdjęcie towarzyszące temu ogłoszeniu udowadnia, że twórcy nowej parodii dokładnie wiedzą, co robią. Na pierwszy rzut oka może się wydawać, że to tylko czarno-biała fotografia obsady i twórców, ale kiedy lepiej się przyjrzeć, widać jak ładnie nabijają się z "Gwiezdnych wojen".
-
"Kiedy znajomy się zrani, od razu proszę, żeby wysłał mi zdjęcie"
Mam siniaka i szramę na twarzy. Gdybym w tym stanie stawiła się na policję, obdukcję dostałabym od ręki. Tak realistycznie wyglądają. Wymalowali mi je na twarzy spece z kierunku charakteryzacji Warszawskiej Szkoły Filmowej.
-
Psychoterapeutka szczerze o hicie Netfliksa. "Szkodliwy"
Zrobiliśmy coś, czego nie zrobili twórcy hitowego dokumentu Netfliksa "Nieznany numer: Skandal SMS-owy w liceum": porozmawialiśmy o sytuacji opisanej w filmie z psychoterapeutką.
-
Obejrzeliśmy z historykiem "Zamach na papieża". "Myślałem, że spadnę z fotela"
- Nie ukrywam, że szedłem na "Zamach na papieża" nastawiony negatywnie i zostałem w trakcie filmu przekonany, że niesłusznie. Znalazłem tam wiele bardzo dobrych scenek i dobrej gry aktorskiej - powiedział w rozmowie z Gazeta.pl historyk Przemysław Mrówka. Rozmawialiśmy od razu po seansie i doszliśmy do ciekawych wniosków.
-
Co za niedopatrzenie w "Zamachu na papieża". "Byłoby bum"
- Mówią w filmie, że muszą oddać strzał na dystans ponad kilometra. Broń, której używa bohater grany przez Bogusława Lindę, zupełnie się do tego nie nadawała - zauważa w rozmowie z Gazeta.pl historyk Przemysław Mrówka. Co jeszcze miał do powiedzenia na temat "Zamachu na papieża", nowego filmu Władysława Pasikowskiego?
-
Obsada "1670" zdradza, co w 3. sezonie i co z Bogdanem. "Zdziwicie się"
Drugi sezon "1670" dopiero co miał premierę, a trzeci już powstaje. Fabuła jest objęta tajemnicą, ale Katarzyna Herman (serialowa Zofia), Bartłomiej Topa (prawie najsłynniejszy w historii Polski Jan Paweł) i Dobromir Dymecki (bogaty i umyty Bogdan) trochę opowiedzieli w wywiadzie dla Gazeta.pl. Wyjaśnili zagadkę związaną z "Janem Zofią" i przyznali, że zdarzają się na planie sytuacje, gdy nie są w stanie ze sobą dalej pracować. Co jeszcze udało się nam od nich wyciągnąć?
-
Nie wiedziałam, że Chopin wiódł tak rozrywkowe życie. To doświadczenie go dla mnie odczarowało
Nawet nie wiedziałam, ile nie wiem o życiu i twórczości Fryderyka Chopina. A potem poszłam na immersyjną wystawę "Romantyczny Chopin". Powiem tyle: ludzie, którzy przyjadą do Warszawy na Konkurs Chopinowski, będą po niej zbierać szczęki z podłogi.
-
Głupim można być na różne sposoby. Recenzja drugiego sezonu "1670" [RECENZJA]
By oddać swoje uczucia wobec drugiego sezonu "1670", zacytuję jedną z bohaterek serialu, Teresę: "Fajny w c**j". Nie było łatwo mi jednak pierwszy raz obejrzeć nową serię - jej pomyślność jest dla mnie tak samo ważna, jak pomyślność Polski. Szczęśliwie twórcy produkcji nie poprzestali na modlitwach ojca Jakuba, tylko przyłożyli się do roboty. Teraz po prostu się zastanawiam, jak chcą przebić sami siebie w trzecim sezonie.
-
Piekło tej dziewczyny trwało dwa lata. Widzowie wkurzeni dokumentem Netfliksa
"Nieznany numer: Skandal SMS-owy w liceum" to teraz najczęściej oglądany na Netfliksie film anglojęzyczny. Historia jest skrajnie szokująca. Nie tylko dlatego, że wysyłane do niewinnej dziewczynki tysiącami wiadomości były wyjątkowo jadowite i wulgarne. Przede wszystkim oburzające jest to, kto był sprawcą i to, jak dziwnie tłumaczył swoją motywację.
-
Dlaczego bohaterka hitu Netfliksa nosi dwa zegarki? "Nigdy o tym nikomu nie opowiadałam"
- Nigdy o tym nie opowiadałam, ale to coś, co przydarzyło się najlepszej przyjaciółce mojej mamy, kiedy zmarł jej mąż. Miałam wtedy 10 lat i ją o to zapytałam. Nigdy tego nie zapomniałam - opowiedziała nam nazwana przez Chrisa Columbusa "brytyjskim skarbem narodowym" Celia Imrie. Aktorka nie ukrywała radości, że zauważyliśmy ten szczegół. Bo trzeba naprawdę wytężyć wzrok, żeby spostrzec, że Joyce z "Czwartkowego klubu zbrodni" nosi dwa zegarki. Dlaczego?
-
Dzielenie "Wednesday" na połowy było błędem. Nowe odcinki to dowód
Obejrzałam drugą połowę drugiego sezonu "Wednesday" i jestem szczerze oburzona. Tym, że trzeba było na nią czekać ponad miesiąc i tym, że nie wiadomo, kiedy pojawi się następna seria. Bo ja bym poprosiła jak najszybciej. Aż trudno mi uwierzyć w przeskok jakościowy, który nastąpił w przypadku tego serialu nie tylko pomiędzy sezonami, ale nawet i poszczególnymi odcinkami.
-
Jeśli ktoś w Polsce pisze scenariusze, pewnie jest mężczyzną. Cierpi na tym jeden element
Da się w pięć minut streścić historię tak, żeby ktoś chciał zrobić z niej film? Czy to możliwe, żeby jeszcze przy okazji pokazać, że jesteś odpowiednią osobą, by tę historię przelać na scenariusz? Jak najbardziej tak! Przynajmniej z doświadczeniem, którego nabrały uczestniczki programu "Scenarzystki na horyzoncie".
-
Szczegół w 2. sezonie "Wednesday", który wielu przegapiło. Zaciekli fani są wkurzeni
Fani czekali na premierę drugiego sezonu "Wednesday" blisko trzy lata. W tym czasie zwłaszcza młodzi aktorzy się zmienili i wydorośleli - np. grający Pugsleya Isaac Ordonez. Ale upływ czasu nie tłumaczy faktu, że zupełnie inaczej wygląda jedna z bardziej ikonicznych postaci - lokaj Lurch. Bo gra go inny aktor.
-
Obrońcy prawdy historycznej mają zarzuty do "1670". Bo ziemniak
"Kto nie ryzykuje, ten nie je ziemniaków" - rzuca Jan Paweł w zwiastunie drugiego sezonu "1670". Żart spodobał się większości widzów. Ale nie wszystkim. Bo przecież w roku 1670 w Rzeczpospolitej Obojga Narodów ziemniak nie był znany. Tak się składa, że rozmawialiśmy o tych ziemniakach z ekipą na planie serialu.
-
Jednocześnie kocham i nienawidzę "Czwartkowy klub zbrodni". Spaprali polski wątek
Ponieważ jestem Polką, mam obowiązki polskie - w przypadku filmu "Czwartkowy klub zbrodni" przejawiają się w lamencie nad tym, jak stereotypowo i użytkowo potraktowana została postać Bogdana Jankowskiego. Ważna dla wydarzeń w całej serii bestsellerowych książek Richarda Osmana. Scenarzystki sobie przy nim po prostu odpuściły, a mnie krew zalewa.
-
Sony sprzedało Netfliksowi ten film za bezcen. Teraz BARDZO żałują
Sony tak nie wierzyło w sukces tej animacji, że sprzedało ją Netfliksowi za przysłowiowe grosze. "K-popowe łowczynie demonów" okazały się miażdżącym sukcesem i filmem, który bije rekord za rekordem - i to nie tylko na platformie streamingowej. Co prawda cała fabuła mieści się mniej więcej w tytule, ale recenzje są znakomite. Chyba nikt się nie spodziewał takiego fenomenu.
-
Stodoła Jana Pawła z "1670" ma długość 21,37 m. Reżyser: "Ten serial nie jest kontrowersyjny"
"Tutaj mamy stodołę Jana Pawła. O niej mamy ciekawą anegdotę, ponieważ jak skończyliśmy zdjęcia, zadzwoniły do nas władze skansenu i nam powiedziały, że stodoła Jana Pawła ma długość 21 m i 37 cm. (...) Powiedzieli nam to miesiąc po zdjęciach" - opowiedział nam na planie drugiego sezonu serialu "1670" scenograf Mirosław Koncewicz.
-
Netflix pokazał zwiastun "1670". Zwiastuje pomyślność dla drugiego sezonu (i Polski)
- Ale emocje. W nocy chyba nie zasnę - powiedziała beznamiętnie w świeżym i napakowanym epickimi ujęciami zwiastunie drugiego sezonu "1670" jedna z chłopek. Sporo wskazuje na to, że wbrew ironicznemu wydźwiękowi tej kwestii, w przypadku licznych widzów mogą być to słowa prorocze.
-
Przypadkiem odkryłam perłę Wrocławia. Często nie wiedzą o niej nawet mieszkańcy
Zaczęło od tego, że weszłam na wieżę widokową Bazyliki św. Elżbiety przy wrocławskim rynku. Widoki roztaczają się stamtąd zacne, ale okrutnie kręte i długie schody prawie mnie wykończyły - kondycyjnie i poprzez atak na błędnik. Zeszłam na dół ledwo żywa i pomyślałam, że w taki upał nie zaszkodzi wejść też do samej bazyliki. Nie zdawałam sobie sprawy, że w środku czeka mnie intrygujące i niezwykle imponujące znalezisko. Ba, nie wiedziała o tym nawet moja koleżanka, która od lat mieszka we Wrocławiu.